Ferie, ferie i po feriach... A było tak: Na początku u babci odkurzyłem i odświeżyłem stacjonarny rowerek żeby sobie trochę chociaż pojeździć... niestety bez licznika, pulsomierza, spd-ów, krótkich spodenek i wielu innych udogodnień. Ale co popedałowałem, to moje ;) A potem było już tylko tak:
No i definitywnie już jest po świętach... Pogoda piękna, więc czas na rower. Reda -> Rekowo -> Mrzezino -> Kazimierz -> Moście Błota -> Reda. Krótka 20-km pętla po polach i płytach żelbetonowych. Wskazania pulsometru: Avg: 155 Max: 177 Nadchodzi ciężki czas ferii ;P - 1,5 tygodnia bez rowerku... Do zobaczenia!
Rower naprawiony od kilku dni czekał na odpowiedni moment. Sezon 2008 uważam za otwarty! Pogoda przepiękna, temperatura ok. +5 stopni, więc wybrałem się na krótki niedzielny spacerek nad morze. W tamtą stronę jechałem z wiatrem i udało mi się wykręcić niezłą średnią prędkość: 28km/h. Mała przerwa nad morzem we Władysławowie, zabawy i wywrotki w piasku i pora wracać. Niestety zmęczony i pod wiatr nie jechałem już tak szybko: "tylko" 24km/h... Ale było świetnie znowu nacisnąć na pedały :D