Rano dzwoni do mnie
Sobota, 15 marca 2008
· Komentarze(0)
Kategoria trening
Rano dzwoni do mnie Łukasz (Severne, Starboard, Pegaso)
Znany również z bardzo obiecującego zespołu szantowego Brygada Sindbada.
Mówi, że jedzie do Rewy popływać. No i co ja na to? Na dworze 5 stopni, zimno jak diabli, wilgotno, a do tego wieje (jak się potem okazało jednak za słabo...). No więc nie ma rady - wsiadam na rower! dojechałem w 36 minut (bo z wiatrem).

Na miejscu Łuki już rozłożył swoje zabawki

więc bez przeszkód mógł wskakiwać do, o zgrozo!!!, 3 stopniowej cieplutkiej Zatoki

Ja w między czasie popstrykałem kilka zdjątek:
panorama na lewo

i na prawo

Łuki w akcji
pooglądałem zmagania ziemnego kitesurfera (facet na trójkołowym wózku z małym latawcem próbował bezskutecznie objeździć łąkę przy plaży :P)

pobawiłem się lusterkami

Jednak wszystko się kończy i po długich trudach Łukasz wrócił na ląd

Wracało sie już znacznie gorzej pod wiatr (50 minut)
Podobno na skutek silnych wiatrów i dużych fal we Francji na plażę wypchnęło kontenerowiec
SPRAWDŹ!!!A u nas tylko mały kuterek rybacki

I na zakończenie znaki drogowe zwiastujące rychły powrót do Redy

Już nie mogę się doczekać, kiedy sam wskoczę na dechę!

