Dzisiejszy cel:
Środa, 26 grudnia 2007
· Komentarze(4)
Kategoria trening
Dzisiejszy cel: elektrownia wodna w Żarnowcu, a dokładniej jej górny zbiornik, czyli sztuczne Jezioro Czymanowo. Pogoda wręcz idealna do jazdy, na zewnątrz około 0 stopni, a śnieg straszył tylko ze znaków drogowych. Tak więc o godzinie 12.30 wyjechałem.
Do Żarnowca jechałem przez Wejherowo, Bolszewo, Kniewo, Zamostne, Rybno, Kostkowo i Lisowo. Głównie po płaskim terenie, jednak zdarzały się też Góry. Pedały w przeciwieństwie do napotkanych wiatraków nieustannie się kręciły. Po dwóch godzinach (przerwy na robienie zdjęć zabrały sporo czasu) i przejechaniu 35 km dotarłem. Zaraz obok górnego zbiornika ustawiona jest wieża widokowa, niestety z powodu świąt zamknięta. Ale i to nie zaszkodziło obejrzeniu pięknych okolic na wschód i zachód.
Powrót troszkę naokoło przez Gniewino, Jęczewo, Tadzino, Kostkowo, Chynowie, Chynowiec, Zelewo, Kochanowo, Gościcino i przez Wejherowo do Redy. Powrót troszkę się dłużył i czasami chciało się wsiąść w autobus. Ale wiedziony gwiazdą betlejemską ok. 16.30 przy temperaturze -5 stopni dotarłem do domu.
Całkowity czas wycieczki jest dość mocno zawyżony przez przerwy na robienie zdjęć. Ale podobno warto... Zobaczyć ;)
Dzisiejszy cel: elektrownia wodna w Żarnowcu, a dokładniej jej górny zbiornik, czyli sztuczne Jezioro Czymanowo. Pogoda wręcz idealna do jazdy, na zewnątrz około 0 stopni, a śnieg straszył tylko ze znaków drogowych. Tak więc o godzinie 12.30 wyjechałem.
Do Żarnowca jechałem przez Wejherowo, Bolszewo, Kniewo, Zamostne, Rybno, Kostkowo i Lisowo. Głównie po płaskim terenie, jednak zdarzały się też Góry. Pedały w przeciwieństwie do napotkanych wiatraków nieustannie się kręciły. Po dwóch godzinach (przerwy na robienie zdjęć zabrały sporo czasu) i przejechaniu 35 km dotarłem. Zaraz obok górnego zbiornika ustawiona jest wieża widokowa, niestety z powodu świąt zamknięta. Ale i to nie zaszkodziło obejrzeniu pięknych okolic na wschód i zachód.
Powrót troszkę naokoło przez Gniewino, Jęczewo, Tadzino, Kostkowo, Chynowie, Chynowiec, Zelewo, Kochanowo, Gościcino i przez Wejherowo do Redy. Powrót troszkę się dłużył i czasami chciało się wsiąść w autobus. Ale wiedziony gwiazdą betlejemską ok. 16.30 przy temperaturze -5 stopni dotarłem do domu.
Całkowity czas wycieczki jest dość mocno zawyżony przez przerwy na robienie zdjęć. Ale podobno warto... Zobaczyć ;)

